Digital clock

piątek, 29 marca 2013

Kiedy słabość nie jest słabością...

Porządki przedświąteczne czas zacząć. Oczywiście już sporo wcześniej z błyskiem w oku i rozpierającą mnie energią zapowiedziałem żonie, iż samodzielnie i dokładnie zrobię porządek w moim pokoju, a przede wszystkim "szachowym kąciku"! Dziś, na dzień przed świętami jednak z mojej strony nie wygląda to wszystko już tak przyjemnie  i wesoło... Entuzjazm przygasł, a pojawiły się coraz to większe wątpliwości natury filozoficznej, czy aby to jest sens w ogóle sprzątać!? Przecież ten mój bałagan jest tak twórczy! Jednak słowo się rzekło i nie pozostało nic innego, jak wziąć się do roboty! Przerzucając z jednego miejsca na drugie (taka właśnie jest definicja dokładnych porządków w moim przypadku, gdzie setki czasopism wędrują - to do piwnicy, to z szafy do szafy) stertę starych numerów magazynu "Szachy" wpadł w moje ręce marcowy nr. z 1977 roku. Jako, że mamy również marzec, tyle, że 2013 roku, zajrzałem do środka i pierwsza strona na której otworzyłem zawierała partię - 19 posunięciową miniaturę rozegraną w Ciechocinku podczas DMP w 1976 roku pomiędzy Witoldem Balcerowskim, a Bogdanem Śliwą! Ciekawe, pomyślałem, dwukrotny mistrz Polski (W. Balcerowski, w latach 1962 i 1965) gra przeciwko sześciokrotnemu (B. Śliwa, w latach 1946, 1951, 1952, 1953, 1954 i 1960) i grając białymi przegrywa w 19 ruchach?! Co prawda w roku 1976 obydwaj nasi wtedy znakomici szachiści najlepszy okres swojej szachowej kariery mieli już zdecydowanie za sobą, więc może w tym należałoby tłumaczyć tak zaskakująco szybkie roztrzygniecie... Tak też nabrałem ogromnej ochoty aby na spokojnie przejrzeć i przeanalizować całą partię i oczywiście tym samym znalazłem dla siebie świetną wymówkę aby przerwać choć na chwilę porządkowanie pokoju. Tak też uruchomiłem komputer, odpaliłem CA 13 następnie otworzyłem Hugebase i jakież było moje zdziwienie, że nie znalazłem interesującej mnie partii?! Nie myśląc długo kliknąłem opcję "dodaj nową partię" i ręczną metodą uzupełniłem bazę o kolejną partię. Oczywiście, jak tylko świat szachów stanął przede mną w swojej całej okazałości, tak wszystko inne odeszło w zapomnienie. Porządki, ech, mogą przecież zaczekać...

Partia jest ciekawym przykładem na temat, jak ja to mówię: "kiedy słabość nie jest słabością, to przechodzi w siłę!" W tym konkretnym przypadku mowa jest o "słabości" związanej z posiadaniem izolowanego piona. Co jeszcze warto wiedzieć o partii, zanim zobaczymy jej przebieg? Zapewne to, że  Bogdan Śliwa był bardzo niewygodnym przeciwnikiem dla Witolda Balcerowskiego. Zresztą, z racji swojej siły gry, jak również pozycyjno-agresywnego stylu, B. Śliwa był niewygodnym przeciwnikiem dla wielu wówczas dobrych szachistów. Jak to powiedział do mnie FM Waldemar Świć cytując słowa samego Witolda Balcerowskiego, który to używając charakterystycznego dla siebie języka zwykł mówić, "Śliwa szedł martwym bykiem". Wystarczy tylko powiedzieć, że do tej partii W. Balcerowski spotykając się oficjalnie przy szachownicy z B. Śliwą zdobył 2,5 z 8 możliwych punktów tylko raz wygrywając w 1963 roku (nie są to w pełni potwierdzone dane). Jak już wspomniałem partia odbyła się podczas Drużynowych Mistrzostw Polski. W. Balcerowski reprezentował barwy rewelacyjnie wówczas spisującej się "Anilany" Łódź, a B. Śliwa "Kolejarza" Katowice. Partię, dla lepszego obrazu, uzupełniłem krótką analizą i własnym komentarzem.              




Oczywiście, gdy bez reszty pochłonięty partią gdzieś tam w podświadomości toczyłem sam ze sobą boje natury, powiedzmy, etyczno-estetycznej, żona już dawno zdążyła posprzątać nie tylko mój twórczy bałagan w pokoju, ale i resztę naszego mieszkania. I jak ja teraz cokolwiek znajdę...!?


Metamorfoza (Charles Bukowski, 1920 - 1994)

przyszła dziewczyna
zbudowała mi łóżko
wyszorowała i wypastowała
podłogę w kuchni
wyszorowała ściany
poodkurzała
wyczyściła toaletę
wannę
wyszorowała podłogę w
łazience
i obcieła mi paznokcie u
stóp i
włosy.

potem
tego samego dnia
przyszedł hydraulik i
naprawił zlewozmywak
i spłuczkę
a człowiek z gazowni
naprawił grzejnik
a facet od telefonów
naprawił telefon.
teraz siedzę w tej całej
doskonałości.
jest cicho.
zerwałem z całą trójką moich
dziewczyn.

czułem się lepiej gdy
wszystko było w
nieładzie.
powrót do normalności zajmie
mi kilka
miesięcy:
nie mogę nawet znaleźć
karalucha żeby się z nim
zbratać.

straciłem swój rytm.
nie mogę spać.
nie mogę jeść.

zostałem ograbiony z
mojego brudu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz