Digital clock

piątek, 15 marca 2013

Ojczyzna

Zakończony nie tak dawno temu szachowy turniej - open w Rejkiawiku - odbił się szerokim echem wśród kibiców, jak również szachistów nie tyle z racji jego silnej obsady, ale przede wszystkim sytuacji, jaka miała swoje miejsce w ostatniej rundzie. Dwóch zawodników zgodziło się pomiędzy sobą na remis bez podjęcia walki, po wykonaniu zaledwie trzech posunięć  - co pozwoliło im utrzymać zajmowane, wysokie mejsca (pierwsze oraz drugie). W internecie, na wielu stronach o szachowej tematyce natychmiast pojawiły się najróżniejsze głosy wymierzone nie tylko bezpośrednio w sprawców tego, powiedzmy, że niechlubnego występku, ale i też samego dość powiedzieć - ogólnie znanego i praktykowanego zjawiska wśród szachistów. Jak to często bywa podczas tak szerokiej oraz burzliwej dyskusji przy okazji wiodącego tematu pojawiają się całkowicie nowe, towarzyszące temu okoliczności. Podobnie było i tym razem.  Na stronie interaktywnego magazynu szachowego autorstwa Mateusza Bartla natknąłem się na komentarz Krzysztofa Jopka o bardzo kontrowersyjnej i intrygującej treści. Dla zachowania równowagi przytaczam komentarz w całości - oddzielając podkreślonym drukiem interesujący mnie wątek, cytuję:          


Podróżowałem kiedyś PKP z pewną panią, a jako, że czas nam się dłużył niemiłosiernie, zaczęliśmy rozmawiać o tym i owym. W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat patriotyzmu. Moja rozmówczyni zapytała mnie co bym zrobił gdyby wybuchła wojna. Odpowiedziałem jej, że jeśli tylko by się dało zapakowałbym moich najbliższych do pierwszego lepszego samolotu i zabrał z miejsca zagrożenia. To taki z Ciebie jest patriota? -zapytała. Odparłem jej pytaniem na pytanie - "A cóż to za patriotyzm, który każe umierać za własny kraj? Dlaczego to piszę? Otóż ta sytuacja z partii Elianov - Wesely wpisuje się w szerszy kontekst dwóch sił, które są w człowieku: pędu do życia, sukcesu w każdym wymiarze i pędu do autodestrukcji. Moim zdaniem Elianov zachował się jak zdrowa jednostka i wybrał to co było dla niego najkorzystniejsze, wcześniej wypracowując sobie możliwość zagrania krótkiego remisu bez ryzyka utraty pierwszego miejsca. Pewnie dla większości byłoby spoko gdyby Elianov zamienił się w ostatniej rundzie w Mela Gibsona z"Braveheart" przedobrzył i zajął powiedzmy 6 miejsce. Jednak w takim wypadku nikt by o nim teraz już nie napisał jednego akapitu, bo liczą się zwycięzcy, a nie ci co pięknie grają, by na końcu znaleźć się w tle. W psychologii są specjalne testy, które potrafią określić rozmiary tych dwóch przeciwstawnych sił które równolegle w nas egzystują. Może organizatorzy powinni je robić zawodnikom których zapraszają, gdy jakiś zawodnik w parametrze autodestrukcji będzie miał wysoką "krzywą" jest duże prawdopodobieństwo że odrzuci remis w podobnej sytuacji i będzie grał aż padnie. Jak dla mnie ta dyskusja jest trochę żenująca analizowanie i stawianie się w roli kogoś innego. O tym jak byśmy się zachowali możemy wiedzieć gdy się w takiej sytuacji znajdziemy, reszta to tylko teoretyzowanie...


Pomijając szachowy kontekst - w rzeczy samej dość odważne i mocne słowa Krzysztofa, które mnie osobiście niezwykle poruszyły i dały przeolbrzymi materiał do przemyśleń. Tego dnia niczym zaczarowany długo jeszcze siedziałem przed monitorem nie mogąc tak naprawdę nadziwić się, jak olbrzymi ładunek emocji i refleksji może wyzwolić się w człowieku na skutek słowa "patriotyzm". Zaledwie jedno słowo, a rodzi tak wiele emocji, pytań, interpretacji... Następnego dnia powstał wiersz pod jakże wymownym tytułem "1939", który jeszcze przez kolejny dzień szlifowałem, nadając odpowiednią stylistyke oraz formę. Obudzić refleksję, tylko tak i tylko to jest celem mojego tutaj postu - na wprost poezji.


1939


W sumie
gdybyś mnie teraz zapytała,
czy jestem gotów zginąć za ojczyznę,
odpowiem - nie ma takiej potrzeby
abyś zadawała mi tak beznadziejne pytania
w tak piękny dzień.

Popatrz, jest początek marca i zbliża się wieczór.
Słońce dziś wyjątkowo wciąż jeszcze przyjemnie świeci,
po zimie ani śladu,
tylko ten chłodny poranek,
ale ja wtedy na ogół dopijam trzecią z kolei herbatę i kończę pisać
swój najnowszy wiersz, więc
w ogóle nie ma o czym mówić,
to jakaś kompletna głupota.

Czyli, nie jesteś gotów zginąć za ojczyznę.
A za kogo w takim razie mógłbyś teraz oddać swoje życie
 - nie ustępujesz i pytasz mnie dalej,

a ja już nie jestem tak bardzo przekonany,
i pewny siebie,
bo jest coś,
o czym wolałbym nie mówić
nawet na ucho poezji.




   

3 komentarze:

  1. Darku nawet nie wiesz jak się cieszę z twojej inicjatywy! Od razu widzę, że będzie na poziomie, a tego potrzeba właśnie jeśli chodzi o szachy w Polsce - kultury, poziomu i pasji. Życzę powodzenia, a bloga już dodałem do ulubionych! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Darku ja znajdę chwilkę to odpowiem Ci na kwestię którą postawiłeś wierszem właśnie! Napiszę nieco innymi słowami bo te można dość opacznie zrozumieć. Dziś już padam i jestem zmęczony. Za moich bliskich dałbym się 10 razy zabić, za ojczyznę rozumianą jako konstrukcję pojęciową nie oddałbym życia. Zawsze mnie zastanawiało skąd w ludziach potrzeba umierania za cokolwiek, zwłaszcza za umysłowy wytwór. Generalnie tak jesteśmy skonstruowani, że mamy odczuwać wyrzuty sumienia, ze nie chcemy umrzeć za takie konstrukcje. Ja odnoszę wrażenie, że myśl nas po prostu zdradziła. Gdy będąc we Lwowie przechadzałem się po cmentarzu Orląt Lwowskich czytałem - lat 13, lat 15, lat 17, to ogarnął mnie straszny smutek.Dzieci którym miało się na życie, które nie nawdychały się powietrza jeszcze, nie zasmakowały życia, szły na śmierć za jakąś bzdurną konstrukcję umysłową o nazwie kraj, tak jakby ten kraj miał być ważniejszy niż one. A ja uważam, że nie powinny umierać. Uważam, że powinny żyć i cieszyć się życiem.Dla mnie zawsze jako pierwszy jest człowiek i życie, a dopiero potem wytwory umysłowe. Za żywego człowieka, którego kocham oddam życie, za martwe pojęcia nie, gdyż dla mnie życie jest cenniejsze. To tyle. Skoro ty Darku emocjonalnie, ja nie mogę być gorszy, ale jeszcze o tym napiszę.

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ja doskonale zdaje sobie sprawę z tego wszystkiego, co może ukrywać się za słowem "patriotyzm". Jak trudno jest w ogóle kierować sobą na tak kategorycznych warunkach, szczególnie dziś w czasie pokoju oraz, jednakże moralnej zapaści. Krzysztofie, bardzo miło, że napisaleś, że jeszcze napiszesz i w miarę możliwości rozwiniesz temat. Aktualnie pracuję nad blogiem, jego formułą, która to jeszcze do końca nie jest dla mnie jasną. Staram się też rozwinąć komentarze do partii Neżmedinowa - a wszystko to w ramach mojego wolnego czasu, którego to nie mam zbyt wiele. Jednak systematycznie będę starał się zrobić coś pożytecznego. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam, D. Nie zawsze też mam czas aby w miarę szybko odpisać.

      Usuń